Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy literackie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 lutego 2013

Romantyczne spaghetti Zuzi i Hultaja

Najbardziej romantyczne danie w historii kina (no może poza przyjęciem urodzinowym w Czekoladzie - ale ono podpada pod namiętno-erotyczne ;) ).

Oprócz faktu, że będąc dzieckiem marzył mi się taki makaron to jest to danie szybkie, mało skomplikowane, a pomagając sobie gotowym sosem to wręcz ekspresowe. Pulpety można zrobić dzień wcześniej, a w porze obiadu tylko ugotować makaron (max 10 min) i pogrzać sos. W sezonie polecam w wersji ze świeżych pomidorów. Ale teraz zimą, gdy nie ma w sprzedaży pomidorów, które zaznały promieni ciepłego słońca wolę te ze słoika, czy puszki :)

A skoro nadarzył się na Durszlaku konkurs, to dlaczego nie skorzystać z niego i spróbować nowego źródła pomidorów? Osobiście jestem dość sceptyczna odnośnie gotowych sosów - zwykle sama dodaję czosnek i zioła do pomidorów. Ale ten akurat sos jest naprawdę zaskakująco dobry i pomidorowy :) Serio, gdyby mi nie smakował nie napisałabym tych kilku zdań ;)




Składniki (2 porcje):
  • makaron spaghetti
  • 200 g piersi z indyka
  • 1 słoik sosu Łowicz Basilico
  • parmezan
  • bazylia
  • sól, pieprz
Mięso zmiel, albo kup zmielone :) Włóż je do miski, dopraw solą, pieprzem i bazylią. Wymieszaj dokładnie i formuj w kulki wielkości orzecha włoskiego. Gotowe wrzuć do zagotowanej, osolonej wody. Gotuj na małym ogniu, bez przykrycia przez 5-10 minut od wypłynięcia. Dłuższe gotowanie nie zaszkodzi mięsu, a nikt nie lubi surowego drobiu ;)

Na patelni pogrzej sos i dodaj do niego pulpeciki.

Makaron ugotuj według przepisu na opakowaniu.

Makaron polany sosem posyp spaghetti startym parmezanem i świeżymi listkami bazylii.


Smacznego!



wtorek, 11 grudnia 2012

Ciasteczka z Zielonego Wzgórza

... czyli ciastka bostońskie :)

Na chęć przygotowania tych cudownych słodkości skusiła mnie Mama Pana M. , która zaserwowała je w ubiegły weekend. Ciasteczka mają smakowicie kruchą skórkę, przyjemną nutę cynamonu i - dla poszczących w ten przedświąteczny czas - są mało słodkie. W środku znajdziecie kawałeczki orzechów włoskich i żurawin. W oryginalnym przepisie zamiast żurawin każą użyć rodzynek, jednak według mnie żurawina była bliższa Ani niż rodzynki. A poza tym rodzynek nie było w kuchni na stanie ;) Przepis pochodzi z książki Kuchnia z Zielonego Wzgórz. Przepisy L. M. Montgomery. Elanie i Kelly Crawford, a dzięki radom z Mirabelkowego bloga trochę przepis ulepszyłam*. ;)



  • 200 g masła
  • 1 i 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 3 jajka
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 i 1/2 łyżki gorącej wody
  • 4 szklanki mąki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 szklanka posiekanych orzechów włoskich
  • 1 szklanka posiekanych suszonych żurawin**

Masło rozpuść w rondelku i ostygnięte utrzyj z cukrem. Dodaj uprzednio dobrze roztrzepane jajka, a następnie rozpuszczoną w wodzie sodę, połowę mąki wraz z solą i cynamonem. Na sam koniec wsyp orzechy i żurawiny dobrze wymieszane z resztą mąki. Formuj kulki wielkości orzecha włoskiego i kładź na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto spłaszcz lekko lub mocniej - w zależności od tego czy chcesz aby ciastka były mniej lub bardziej płaskie :)

Piecz w piekarniku w temperaturze 180 st. C przez 12 minut.

Z porcji wyszło mi 56 ciastek - mniej i bardziej puchatych.

Smacznego!





* Mirabelka ostrzegała, że ciasto się trochę rozpływa w czasie pieczenia, dlatego dodałam dodatkowe pół szklanki mąki do ciasta. Dla miłośników ucierania masła z cukrem, tłuszczu można nie rozpuszczać.
** Bardzo suche żurawiny należy wcześniej zalać gorącą wodą i poczekać chociaż 10 minut aż zmiękną i dopiero później posiekać.